Diggowa rewolta, czyli jak admini ze społecznością wojowali
02 maja 2007, 11:56:22Użytkownicy Digga zapewne zauważyli dziś rano zasypanie całego serwisu informacjami zawierającymi pewien kod. Sam byłem zaskoczony otwierając czytnik RSS. Grubo ponad setka wpisów daje nam możliwość poznania tego kodu, czasem podając go na srebrnej tacy, a czasem zmuszając do ruszenia łepetyną.
O co tak naprawdę się rozchodzi? Otóż ten ciąg szesnastu bajtów posłużył do zaszyfrowania większości kodowanych w standardzie AACS filmów HD DVD. Rzeczą oczywistą jest to, że wielu korporacjom rozpowszechnienie takiego kodu jest wysoce nie na rękę. Zwykłym użytkownikom taki kod może posłużyć przykładowo do odtwarzania HD DVD pod Linuxem, więc jest jak najbardziej użyteczny.
No dobra, ale skąd ten cały spam na Diggu? Otóż kiedy informacja o kodzie dostała się 1 maja na stronę główną została ocenzurowana przez administratorów. Wywołało to poruszenie wśród społeczności, która podjęła natychmiastowe działania w postaci masowego dodawania tej informacji i wykopywania na stronę główną, czego efekty są widoczne cały czas. Z początku admini próbowali zerować liczniki tym wpisom, usuwać je ręcznie itd., ale co poradzi kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt osób wobec kilkuset tysięcy użytkowników?
Oprócz rozpowszechniania informacji o kodzie pojawiły się jeszcze jeden głos móiący o tym, że wraz z wprowadzeniem cenzury Digg przestał działać w duchu Web 2.0, co niektórzy oskarżają nawet adminów o zdradę ideałów. Społeczność Digga jest oburzona faktem, że próbowano zamknąć jej usta. Sam serwis stracił w niektórych oczach tyle, że powstała inicjatywa stworzenia nowego, podobnie działającego serwisu "na zawsze wolnego od cenzury"
Kevin Rose, jeden z założycieli Digga tłumaczy, że firma ma zbyt mało pieniędzy żeby potem walczyć w sądzie z koncernami filmowymi, dlatego wolą na wszelki wypadek usuwać kłopotliwe informacje. Wśród diggowej społeczności są tacy, którzy twierdzą że Digg przyjął pieniądze od HD DVD Promotion Group. Ile w tym prawdy wiedzą pewnie tylko sami zainteresowani
Pomimo usilnych starań zespołu kierującego Diggiem kod i tak rozprzestrzenia się w najlepsze, a sam serwis stracił dużą część szacunku użytkowników, czyli tego, co może być warte więcej niż pieniądze stracone przez sądowe procesy, które i tak wiszą nad firmą, bo do tej pory nie potrafi skutecznie opanować rozpowszechniania się tego kodu na własnych stronach.
Również Wikipedia dość skutecznie zapobiega pojawieniu się tego kodu na własnych stronach, co wywołuje oburzenie użytkowników nie mniejsze od tego, jakie ma miejsce w przypadku Digga.
Pozostaje nam tylko czekać na rozwój sytuacji. Możemy już być pewni, że ostatnia noc zapisze się w historii internetu. Niektórzy nazywają ją po prostu "Digg HD DVD Night", niektórzy mówią że to pierwszy przykład elektronicznej rewolucji. Na pewno właściciele serwisów społecznościowych powinni z tych wydarzeń wyciągnąć należyte wnioski, jeśli dotąd nie doceniali siły przebicia swoich użytkowników i nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje dla serwisu może mieć działanie wbrew nim.
Na koniec mały prezent (znalezione na electriblog.com):


