O piwie i Wielkim Poście słów parę

02 marca 2007, 23:20:00

I znów przekonałem się, że wystarczy mi wypicie paru piwek i po kilku godzinach śpię jak niemowlę, w sumie to kocham ten stan po powrocie do domu, kiedy po pięciu ciężkich dniach w szkole ucinam sobie drzemkę po wcześniejszej konsumpcji świetnego napoju w jeszcze lepszym towarzystwie.

Kolejną rzeczą, która mnie cieszy niezmiernie, to że udało mi się w końcu odmówić przy takiej okazji papierosa. Może wydawać się, że to nic wielkiego, ale dla mnie to duże zwycięstwo nad sobą samym.

Na pewno wielu osobom nie pasuje fakt, że nie dość, że piję w czasie Wielkiego Postu, to jeszcze w piątek, kiedy to pościć się powinno szczególnie. Odpowiem gwoli jasności, że nie sądzę raczej, aby przestrzeganie, lub nie takiego postu miało wpływ na moje ewentualne zbawienie. Nie widać mnie też w kościele, chodzę tam praktycznie tylko z okazji większych świąt. Nie czuję się z tego powodu gorszy od wszystkich tych, co chodzą tam dla samego chodzenia. Bo chyba chodzi przede wszystkim o bycie dobrym człowiekiem, a jak już to się uda, to bez względu na to, jak nazywasz Boga, to po śmierci doświadczysz jego łaski. A jeśli Twoje życie, mówiąc eufemistycznie, nie będzie godnym wzorem do naśladowania, to nawet to, że w niedzielę grzecznie pójdziesz do kościółka raczej nie pomoże na sądzie ostatecznym.

Znam oczywiście wiele osób chodzących regularnie do kościoła z potrzeby wiary, znam wielu, którzy tam po prostu nie chodzą, bo nie czują takiej potrzeby, ale obie te grupy są naprawdę małe w porównaniu do tych, co chodzą aby tylko rodzice/teściowa się nie czepiali, lub traktują niedzielną mszę jako okazję do spotkań w gronie znajomych, gdzie sama msza jest dodatkiem, bez którego większość by się obeszła. Ale cóż, w takim kraju żyjemy, wszak "Ja jestem Polak i ja jestem katolik" jak zwykł mawiać bohater pewnego sitcomu.

Ech, miałem napisać tylko o mile spędzonym popołudniu, a zeszło na trochę cięższy temat, mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem na śmierć